warto dodać że Pan Gates przekonywał kilka lat temu że musimy podjąć "jakieś działania" w najbliższych latach aby ograniczyć przyrost populacji na świecie... odbyło się kilka spotkań na których otwarcie mówił że ziemia jest przeludniona. Warto dodać również że kilka krajów Afryki środkowej czy chociażby Indie zakazał działalności szczepionkowej temu Panu na ich terenie już kilka lat temu.
czwartek, 13 stycznia 2022
niedziela, 19 września 2021
finanse wyznabia
Trzy lata temu Wojciech Smarzowski w głośnym filmie "Kler" wypunktował mniejsze i większe grzeszki w Kościele katolickim. Jednym z przewodnich tematów było bogactwo biskupów, a kultowym stało się hasło wypowiedziane przez biskupa granego przez Janusza Gajosa: "złote, a skromne".wszystko zależy od miejsca i od przełożonych jeden proboszcz to wszystko zagarniał do swojej kieszeni księża robili wszystko za free nawet za wszystko musieli płacić bo uczyli w szkole. Jak się jeden przenosił to wszystko kazał mu zostawić chciwa bestiaJa ze swej strony robię tyle że nie chodzę do kościoła i nie daję na tacę. Ale na to, ile politycy dają kościołowi to niestety nie mam już wpływu a chciałbym żeby każdy kościół utrzymywał się z pieniędzy swoich wyznawców i tyle.Bierzcie przykład z Niemiec. Wierzący danego wyznania opodatkowany,niewierzący oczywiście nie. Nie ma środków z ministerstw tak jak u nas z MS na WKSiM w Toruniu. Inne ministerstwa też przeznaczają na Krk tak jak MKiS. Opodatkować wiernych i dopiero wtedy okaże się ilu jest wierzących.Ok, czyli razem 14 miliardow do podzialu na kilkaset tysiecy parafii, a potem do podzialu na kazdego ksiedza, do tego kilkaset tysiecy kosciolow do ogrzania, oplacenia pradu, itp. Czyli srednio 2000 zł na reke dla ksiedza... No rzeczywiscie super zarobek... to jest oczywiscie srednia.Mówicie o transparentności finansów kościelnych? To ja się zapytam, gdzie w ustawie budżetowej RP jest ta niezmiernie zaniżona 2 mld dotacja dla Kościoła? Nie ma jej, bo ukrywamy te wydatki w wydatkach resortowych, jak na szkolnictwo, na resorty siłowe, czy ochrony zdrowia. A że z tymi wydatkami resortowymi dotacje na Kościół nic nie nie mają wspólnego? To co? Do tego dochodzą wydatki z samorządów i są to niemałe kwoty. Zwolnienia podatkowe, celne, ziemia na friko itd. Temu nie ma końca
Wokół finansów Kościoła w Polsce narosło mnóstwo legend. Według Artura Nowaka i Stanisława Obirka, czyli autorów książki "Gomora. Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele", żeby opisać system finansowania Kościoła katolickiego w Polsce, trzeba opasłej księgi, a nawet całej antologii.Naród chciał naród ma tylko kto pozwala wyłudzać (okradać nas) pieniądze z budżetu to rządzący naszymi pieniędzmi opłacają się żeby trwać przy korycie i to mnie boli . Ale takich wybieramy nie mamy wyboru liczę że UE nie pozwoli żeby okradali nas z pieniędzy wydzielanych przez nich na zadania celowe i tutaj potrzebne niezawisłe sądy . Te dzisiejsze oddadzą kasę dla oj. tadeusza poprzez wymiar sprawiedliwości .Szkoda że ci rzetelni dziennikarze z wp i gazety pl nie napisali nic o wydatkach takich jak : ogrzewanie, prąd, gaz, utrzymanie kościołów ( remonty ) wydatki na utrzymanie plebani , jedzenie, utrzymanie materiałów liturgicznych ( świece, itp itd i wiele innych ) szkoda też ,że wp.pl nie napisała nic ze np. caritas rocznie wydaje 300 milionów zł tak 300 milionów zł z na pomoc ludziom potrzebującym. Ok zgadzam się że są czyszczenie drenaży zachłanni księża i biskupi czy kardynałowie, niestety są wielkim wstydem dla tych " dobrych" księży.
We fragmentach książki opublikowanych na portalu Gazeta.pl autorzy wskazują na bardzo niejasny system finansów w polskim Kościele. Podają przy tym przykłady Niemiec, Włoch czy Francji, gdzie znane są zarobki księży, transparentny jest system finansowania Kościoła i rola państwa w tym wszystkim.A ile czarny bierze zapłaty za wypędzenie czarta z nawiedzonej owieczki ze swojej parafii ? Bo taka nawiedzona owieczka nie chodzi na niedzielne gusła do kościoła, tylko szuka aby się w niedzielę gdzieś nabrzdyngolić, i przez to czarny ma mniejszą tacę..
działa czy nie
Ekspert dodaje, że dysponując szczegółowymi danymi, stanie się jasne, jakie czynności podejmować wobec pacjentów zaszczepionych. Czy konieczne będzie dodatkowe szczepienie trzecią dawką, czy należy w dalszym ciągu, mimo zaszczepienia, restrykcyjnie stosować się do zasad sanitarno - epidemiologicznych. Znajomość statystyk odpowie na pytanie, które grupy są najbardziej narażone i które powinniśmy najbardziej chronić.
- Poszczepienna odpowiedź odpornościowa, szczególnie ramię humoralne, czyli zależne od przeciwciał, słabnie z czasem. Dlatego ważne jest, żebyśmy wiedzieli, kiedy osoba hospitalizowana osoba z COVID-19 została zaszczepiona. Jeśli minęły dwa miesiące i trafiła do szpitala, to trzeba poszukiwać informacji, dlaczego tak się stało. Czy przyczyną był starszy wiek, czy może choroby towarzyszące – mówi. - Te osoby najbardziej nas interesują. Z jednej strony obciążają i tak już niewydolny system opieki zdrowotnej, a z drugiej strony, jeśli mamy narzędzie, które może ich uchronić od ciężkiego przebiegu COVID-19, to warto wiedzieć, w jakiej grupie je ponownie zastosować – wyjaśnia ekspert.Nie wiemy. W Polsce nie ma takich danych. Ponadto nie dysponujemy informacjami, czy leczona w szpitalu osoba z COVID-19, która została zaszczepiona, była w wieku 100 czy 40 lat, czy miała choroby towarzyszące, a jeśli tak, to jakie
Espert wskazuje na jeszcze jedną ważną rzecz: każdy preparat pomimo wielu podobieństw (nawet jeśli opierają się na tej samej technologii) jest inny. Dlatego tak ważne jest, by ustalić, czy pacjenci zaszczepieni daną szczepionką nie są bardziej narażeni na zachorowanie.
- Może się okazać, że najwięcej pacjentów, którzy ponownie się zakażają to osoby, które zostały zaszczepione np. szczepionką Johnson & Johnson albo Pfizer/BioNTech. To da obraz, kto - z w pełni zaszczepionych - tak naprawdę trafia do szpitala. Jeśli np. są to osoby zaszczepione preparatem Johnson & Johnson, to może warto by było je doszczepiać preparatem mRNA. Właśnie w tym celu te dane powinny być zbierane – tłumaczy.
niedziela, 13 grudnia 2020
kilka złotych
Kryzys w gospodarce odbija się na gospodarstwach domowych bardzo wyraźnie. – Socjologicznie to jest układanka wielopoziomowa – mówi dr Pustułka. – Kryzys na poziomie makro, spowodowany przez pandemię i skutkujący recesją, przed którą nie ma ucieczki, operuje na kolejnych poziomach. To, co dzieje się w gospodarce i polityce przechodzi bardzo płynnie do gospodarstw domowych. A te, tak samo jak kryzysy, w dużym stopniu są upłciowione, czyli recesja w nierównym stopniu dotyka mężczyzn i kobiet. Te ostatnie znacząco bardziej odczuwają jej skutki.Jak podkreśla badaczka, wiąże się to z sektoryzacją, czyli koncentracją w pewnych sektorach zawodowych określonych cech demograficznych. W tym wypadku chodzi o sektoryzację ze względu na płeć, bo branża pomocy domowych jest niezwykle sfeminizowana. – I problem polega na tym, że takie branże mają gorzej już na wejściu, a co dopiero w kryzysie
porządek powinien być
Straciłyśmy połowę klientów i nie wiadomo, czy kiedykolwiek ich odzyskamy – narzekają sprzątaczki, których na skutek pandemii klienci nie chcą wpuszczać do swoich domów, bo boją się, że mogą roznosić koronawirusa. Twierdzą, że gdyby nie oszczędności, to ledwo wiązałyby koniec z końcem.sprzątaniem zajmuje się od czterech lat. Z dwiema koleżankami założyła małą agencję sprzątającą, która miała świadczyć kompleksowe usługi na wysokim poziomie. – Zależało nam, by stworzyć firmę, która od A do Z dba o porządek w mieszkaniach, głównie zamożnych klientów, u których do utrzymania w czystości są duże powierzchnie .
Ponieważ jesteśmy dobre w tym, co robimy, nasz kalendarz wypełnił się błyskawicznie. Po paru miesiącach musiałyśmy zatrudnić kilka kolejnych pań, żeby udrażnianie Ursus obsłużyć wszystkich zleceniodawców. Zwłaszcza że większość naszych klientów zlecała nam usługę stałą.kryzys w gospodarce odbija się na gospodarstwach domowych bardzo wyraźnie. – Socjologicznie to jest układanka wielopoziomowa Kryzys na poziomie makro, spowodowany przez pandemię i skutkujący recesją, przed którą nie ma ucieczki, operuje na kolejnych poziomach. To, co dzieje się w gospodarce i polityce przechodzi bardzo płynnie do gospodarstw domowych. A te, tak samo jak kryzysy, w dużym stopniu są upłciowione, czyli recesja w nierównym stopniu dotyka mężczyzn i kobiet. Te ostatnie znacząco bardziej odczuwają jej skutki.
Jak opowiada, jej firma nie odczuła znacząco wiosennego lockdownu. – Przez trzy miesiące siedziałyśmy w domu, ale w maju nasi klienci bili się o każdy wolny termin – wspomina kobieta. – Niestety jesienna druga fala okazała się dla nas zabójcza. Nasi klienci boją się nas wpuszczać do domu, bo sądzą, że skoro bywamy w wielu mieszkaniach, to oczywiste jest, że spotykamy wiele osób.Tymczasem, gdy sprzątamy, nasi klienci wychodzą z domu. Dodatkowo zachowujemy wszelkie rygory sanitarne – pracujemy w rękawiczkach, nosimy https://pogotowie-kanalizacyjne.warszawa.pl/udraznianie-rur-ursus/ maski. Nic to nie daje. Mam poczucie, że popełniłam raz błąd, odwołując sprzątanie u klientki, mówiąc, że jedna z naszych dziewczyn jest przeziębiona i została w domu. To był ten klocek domino, który uruchomił lawinę. Nasi klienci, którzy kiedyś sobie nas polecali pocztą pantoflową, w ten sam sposób rezygnowali z naszych usług – załamuje ręce .
Jak podkreśla specjalizującej się w rekrutacji pracowników, rynek usług związanych ze sprzątaniem zmniejszył się o ok. 25 procent. – Te zmiany dotyczą nie tylko gospodarstw domowych, ale też biur i galerii handlowych, które są pozamykane na skutek pandemii. W efekcie pracownicy zajmujący się sprzątaniem pracują w zmniejszonym wymiarze godzin, co wiąże się ze zmniejszeniem ich zarobków. Obecnie godzina pracy osoby sprzątającej to od 13 do 20 zł.
w drodze na święta
Nadal jesteśmy u szczytu epidemii. Liczby zakażeń można niedoszacować, ale śmierci nie da się oszukać, nie można jej ukryć - mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Odnosi się tym samym do liczby potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem oraz danych dotyczących zgonów. Ta ostatnia utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Jak w takiej sytuacji epidemiologicznej powinniśmy spędzać święta? Specjaliści są zgodni: w jak najmniejszym gronie rodziny.W niedzielę 13 grudnia przybyło 8 977 zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Tylko w ciągu ostatniej doby zmarło 188 osób zakażonych koronawirusem, w tym 139 z powodu współistnienia COVID-19 z innych chorobami.
Obecna sytuacja, w której widzimy, że liczba zakażeń od kilku tygodni jest mniejsza, ale liczba zgonów utrzymuje się wysoko, jest nadal sytuacją poważną - mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - Niestety, to ta druga liczba mówi o tym, w jakim miejscu epidemii jesteśmy. A nadal jesteśmy u jej szczytu, druga fala trwa. Liczby zakażeń można niedoszacować, ale śmierci nie da się oszukać, nie można jej ukryć - dodaje.
Dr Sutkowski zauważa, że coraz więcej Polaków nie chce poddawać się testom w kierunku wykrycia SARS-CoV-2. Bagatelizują objawy koronawirusa i dopiero w stanie zagrażającym życiu, gdy wystąpią silne duszności i kaszel, dzwonią po pogotowie.
Część z tych osób, mimo objawów COVID-19 nadal chodzi do pracy, bojąc się zwolnienia. I choć zachowania te znane są już od kilku miesięcy, w odniesieniu do nadchodzących świąt, mogą wyrządzić jeszcze więcej krzywdy.
- To są postawy skrajnie egoistyczne, niepoważne. Należy je głośno piętnować. Podobnie jak zapowiedzi służbowych wyjazdów na święta, z rodziną, do zamkniętego oficjalnie pensjonatu. O takich przypadkach słyszałem już wielokrotnie - mówi dr Sutkowski na temat wyjazdów świątecznych.
Ekspert komentuje także "kombinatorstwo", o jakim w ostatnich tygodniach można czytać w sieci. Na forach Polacy chwalą się, w jaki sposób obejść prawo i wyjechać na święta w góry z wieloosobową rodziną. Dodajmy, że w czasie obowiązywania obostrzeń sanitarnych.
- Tego typu służbowe wyjazdy z dziećmi to policzek wymierzony w lekarzy, pielęgniarki, ratowników i diagnostów, którzy bez ustanku walczą o zdrowie i życie osób na oddziałach szpitalnych. Mam wrażenie, że ludzie, którzy planują niemalże wakacyjne wyjazdy na święta, patrzą na nas jak na idiotów, z ironią. Czuję, jakby ktoś mi "dał z liścia". To dramatyczne zjawisko, które może skończyć się źle dla wszystkich - denerwuje się Sutkowski.
Sutkowski: takie zachowania trzeba karać
Ekspert zauważa, że tego typu zachowania Polaków z jednej strony powinny być srodze karane, a z drugiej - społecznie piętnowane. Sama edukacja, zdaniem specjalisty, na niewiele się zda.
- Dlaczego nie reagujemy na spotkania powyżej 5 osób? To trzeba zgłaszać do sanepidu. W przeciwnym razie ludzie nigdy się nie nauczą odpowiedzialności. Przypominam, że jesteśmy w trudnym czasie pandemii i moralnym odruchem każdego z nas powinna być właśnie odpowiedzialność. Niestety, nie ma teraz miejsca na zabawę. Jej koszt byłby ogromny - podkreśla dr Sutkowski.
Sutkowski ma żal do państwa i społeczeństwa, że zbyt wyrozumiale podchodzą do łamania przepisów sanitarnych i akceptują np. podróże służbowe z dziećmi. Jest pewien, że dla części Polaków właśnie tak będą wyglądały święta Bożego Narodzenia. - Powinniśmy bardziej egzekwować prawo i karać. Oczekuję prostych rozwiązań, ponieważ kpina z medyków bardzo boli - podsumowuje ekspert. Zaznacza, że sam zamierza spędzić święta w domu, w niewielkim gronie rodzinnym i apeluje o takie same zachowania. W przeciwnym razie grozić nam będzie ponowny wzrost zachorowań.
niedziela, 3 maja 2020
filtracja
Jeżeli ktoś się uprze to może wyczyścić mechanicznie, albo sprężonym powietrzem, które jest metodą bardzo skuteczną )Szczególnie właśnie jak ma się problemy alergiczne, wentylacja mechaniczna ma duży sens. Powietrze jest filtrowane przez filtry przeważnie klasy EU3 EU4 i mamy możliwość zastosowania dodatkowych filtrów np.elektrostatycznych oczyszczających powietrze prawie w 100% dodatkową funkcją jest jonizacja powietrza.
A nie słyszałem o możliwości filtrowania powietrza z wentylacji grawitacyjnej
Kanałów typu flex w ogóle się nie czyści bo usługa była by droższa niż koszt kanału, zdecydowanie lepiej jest tan kanał wymienić przy okazji remontu budynku.
Kanałów z folii aluminiowej to niestety nie ma , natomiast większość kanałów z wełny szklanej jest przystosowana do czyszczenie mechanicznego
kanały
Pytania do praktyków co już takową użytkują ,jak sobie z tym tematem radzą ?
Jak mają rozwiązany dostęp do kanałów , jak często trzeba czyścić i ile to kosztuje ?o dobre problem nie wystepuje to jakies żarty chyba. Spręzonym powietrzem to se możesz przedmuchać a nie wyczyścic. Do czyszczenia kanalów sa specjalne maszyny. Wpuszcza się w kanał taką specjalna szczotę wirującą (na kablu). Metoda nadaje się w zasadzie tylko do kanałów blaszanych ocieplanych z zewnatrz. Wszystkie kanały typu flex i te z folii aluminiowej i wełny mineralnej się wymienia bo nie pzrzetrzymują tego zabiegu. Generalnie kanałów nie da się skutecznie wyczyścić wcale . Niestety smutne to ale prawdziwe. Wszelkie czyszczenia to tylko takie półśrodkim czyli w zasadzie ratowanie nieboszczyka Najlepiej przygotować instalację wentylacji mechanicznej w domu jednorodzinnym tak aby mozna było w czasie remontu klimatyzacja Magdalenka generalnego za kilka lat wymienić wszystkie flexy. Nie ma innej metody. W domu jednorodzinnym gdzie są małe przekroje i głównie stosuje się przewody izolowane FLEX a te są praktycznie nie do wyczyszczenia. Oczywiście ważna jest profilaktyka tzn systematyczne czyszczenie filtrów w centrali. A jak wyglądają kanały FLEX np. po 3 ,4 latach użytkowania i przy dbaniu o filtry ? Ja już dawno se odpuściłem. Jak sobie policzyłem ile to wszystko kosztuje, jak sobie uswiadomiłem ile z tym ceregieli. Jeszcze do tego jestem alergikiem i bym ten cały syf wąchał do tego hałas, brud na suficie przy kratakach. Korzyści praktycznie w domu jednorodzinnym nie ma taka jest niestety prawda. A na wentylację mechaniczna napalony kiedyś strasznie byłem klimatyzacja Sękocin o mały włos abym się w to nie wpakował po same uszy
Bo jeżeli jakość powietrza nawiewanego jest ok przez 3,4 lata a potem trzeba wymieniać kanały to niezbyt ciekawa perspektywa . Szczególnie w przypadku domu z poddaszem użytkowym , bo w parterówce bez poddasza to wydaje się to o wiele łatwiejsze .
Ja buduję dom z poddaszem użytkowym i wymiana kanałów zbyt często wydaje mi się kłopotliwa no i kosztowna.
spostrzezenie
Opróżnianiem gnilnego dwa razy w roku z użyciem środków czyszczących - udrażniających cały ciąg oczyszczalni.12 lat bez rozkopów jak w tej rozpierdusze . Trochę postraszyłaś inwestorów bez jakiegokolwiek wytłumaczenia ze swoich rzeczywistych spostrzeżeń.Zapytam na koniec ilu masz znajomych (w Twych okolicach) co mają oczyszczalnie w/w. Jeśli masz trudność z odpowiedzią to nie odpowiadaj. Jeśli większość jak Ty ma szambo lub jest podłączona do kanalizacji to powiedz tu potomnym ,że to rozwiązanie jest lepsze albo nawet wklej zdjęcie ,że szambo ma twarde betonowe dno , a nie idzie do wód gruntowych z oszczędności.Nie przekonałaś mnie tym linkiem.Ciekawy jeste co powiedzą inni użytkownicy.
niedziela, 3 listopada 2019
deszczówka
sieciówka
wynajem
wtorek, 23 października 2018
przesunięcie
Po pewnym czasie weszły "kompakty", polegały one na tym, by WC nie wyglądał jak sprzęt hydrauliczny a bardziej przypominał imbryk do herbaty. Wciąż mam takie w domu, ale coraz bardziej się wstydzę
Ostatecznie uznano, że najładniejsze rozwiązanie proponują MCdonaldy i spłuczkę bezwzględnie trzeba schować w ścianę. Dzięki temu rozwiązaniu zbiornik na 9 litrów wody wymaga zabudowy ściany a z tym, pochłania przestrzeń 20x większą, ale da się z tym żyć a widok ogromniastego przycisku ze stali szlachetnej rekompensuje wszystko.
Nie mam pojęcia jaki system będzie obowiązywał za kilka lat, piszę to tylko jako refleksję i memento, że niezależnie jak drogi i modny będzie remont, czy sam dom - "inwestycje" nasze mają charakter doraźny.
A może by tak, zamiast czekać i spekulować o tym, co może zastąpić przycisk-gigant nad sedesem, zamontować sobie górnopłuk, z efektownym łańcuszkiem
Mam garażo-kotłownię 10,5m x 3m, z oknami.Ja nie znam się tak dobrze na przepisach i procedurach, widzę że po prostu trzeba z tym poradzić sobie na drodze oficjalnej i po prostu nie wiem w jaki sposób mam zacząć zdecydowanie zrobić - ja mam obok w pomieszczeniu gosp - kotłowni i z tamtąd po drugiej stronie - też zdecydowanie przydatna - woda ogródkowa - nie zapomnij o "rozdzielnosci " licznikowejWidzę, że zdecydowanie umywalka w garażu ma zwolenników. W kotłowni nie mam co robić, bo sąsiaduje ona z łazienką, a przede wszystkim nie ma tam za wiele miejsca dlatego mysle, że tam nie będe robił za wiele prac. Odpływ w kotłowni będzie ale przeznaczony pod pralke. W garażu poza majsterkowaniem przy samochodzie, które będe zapewne czasami uprawiał, mozna wykonywać wiele innych prac przy których dostep do wody jest nieodzowny lub przynajmniej bardzo przydatny. początkowo planowałem tylko kran z zimną wodą, ale po konsultacji z rodziną, doprowadziłem również ciepłą wodę. Pomysł okazał się trafionym, często z tego korzystam Jeśli ma się miejsce w garażu - można zamontować w garażu. My planujemy zainstalować umywalkę w kotłowni zaraz obok garażu. Ma być z ciepłą wodą, coby można porządnie smary z rączek zmyć :) No i dobra myśl, żeby dostosować kran do tego, żeby móc napełnić wiadro. Może gdzieś widzieliście takie wanno-zlewy z jedną sporą komorą, aby szczekacza odmoczyć, wykąpać, wycieraczki domowe i chodniczki sam. uprać, rośliny wymyć i przesadzić, kalosze wyszorować itp.
Mam garażo-kotłownię 10,5m x 3m, z oknami.
plan
Mi partacze tak ulozyli odplyw z rynien z 15m dlugosci. Nalalem wiadro a tu nic. Musieli rozkopywac, szczesliwi nie byli. Dalem do reki poziomice 2m i kazalem poprawiac.Wiem o takich kanalizacjach od wielu lat ,Nawet mam u siebie w domu jakieś 70 cm.(tam jest zawsze ciepło bo wentylacja pionów zasysa ciepłe "powietrze z kanalizacji która jest na głębokości np .4 m
Sprawdz, zorientuj sie jakie sa wymogi prawne prowadzenia/zmian instalcji w budynkach wielorodzinnych. Jesli zmiana instalacji powinna byc naniesiona na jakies plany i uzgodniona z nie wiem, zarzadca budynku, a nie byla, to.
- czekasz az sasiedzi pojada na wakacje.
- obkuwasz tynk wokol rury na 2cm, obcinasz rure i wkladasz zaslepki, tynkujesz, malujesz, sladu pojakiejkolwiek rurze nie ma.
- sasiadowi gowno nie splywa, wiec leci sprawdzic rure do Ciebie, a Ty sie pytasz jaka rure. "Panie tu nigdy zadnej rury nie bylo. Sprawdz Pan w planach budynku".
Ale z tym lodem i spłukiwanie mam do czynienia w pompach ciepła.
przeprowadziłam się do mieszkania w przedwojennym budynku. Łazienki były tu wykonywane przez lokatorów na własną rękę , każdy inaczej. W mojej łazience są poprowadzone od sąsiadów nade mną dwie rury 100 tak jak na zdjęciu poniżej. Od 12 lat proszę sąsiadów, żeby przełożyli te rury w inny sposób i poprowadzili jeden pion kanalizacyjny żebym mogła to jakoś zabudować i zrobić szacht - niestety moje prośby to jak walenie grochem o ścianę. Proszę powiedzcie mi czy jest jakiś sposób prawnego nacisku, tym bardziej że ta instalacja daje duży hałas - jestem informowana przez odgłos ściekającej wody o każdym załatwianiu potrzeby fizjologicznej , prysznicu czy użyciu zmywarki. Dodam że ściany działowe są w prawie tym samym miejscu oraz że pomieszczenia kuchni i łazienki również znajdują się bezpośrednio nad sobą.
I uwazam ze przeplyniecie wody nie splucze lodu. Woda w takiej rurze plynie dosyc wolno. Jesli stojaca woda w syfonie zamarznie to przeplywajaca cienka stozka wody pod gorke tego lodu nie wypchnie. Co wiecej, za kazdym przeplywem wody lód bedzie przyrastal o jakis mikrometry.
Do poki spadek na rurze jest caly czas, chocby minimalny i woda sie nie zatrzyma to strachu nie ma.
realizacja
przykrycie rury zależy od strefy .powiedzmy 1 m. Z praktyki najczęściej stosowanym projektowym spadkiem dla dn160 jest 2%, choć http://naprawa-kanalizacji.pl realizowałem zadania gdzie dla tej średnicy układaliśmy kolektory (nie przyłącza) ze spadkiem 0,65% ale kluczowe znaczenie ma też ilość ścieku przepływającego przez dany rurociąg (większa ilość RLM),a co z tym idzie lepsze samooczyszczanie. Głębokości posadowienia kan. san. można generalnie podzielić na 3 strefy: 1,0; 1,2; 1,4m odpowiednio dla północnej, centralnej i południowej polski. Sa kraje gdzie kanaliza jest wyprowadzana na zewnatrz (piony i wyjscia na scianie zewnetrzej), moj hydraulik mowil, ze w rosji tez takie widzial. Takze, nie ma obaw o scieki. Podobno za duzy spadek jest grozniejszy (zbyt duza predkosc) i w ekstremalnym przypadku moze sie zapychac.
Rzadko się zdarza aby grunt zamarzał powyżej 1m p.p.t. W lutym 2012 "wygoniłem" koparki aby podjąć próbę układania kanalizacji (głupota ale termin uciekał). Po długotrwałych kilkunastostopniowych mrozach (-14 do -21 w nocy) w drogach asfaltowych zmarzlina sięgała maksymalnie 0,70- 0,8m, a w terenach zielonych i podmokłych operatorzy mieli po 0,4- 0,7m zmarzliny.
Generalnie trudno zamrozić ścieki. Ja mam przykanalik bardzo plytko. Na poczatku sie martwilem ze zbyt plytko. Z domu wychodzi na jakie 0,5m i biegnie z nieduzym spadkime z 5m do studzienki rewizyjnej. Dalej biegnie juz glebiej.
Po 4 zimach nic nigdy nie zamarzlo. Scieki sa cieple i przeplywaja przez rure a nie w niej stoja i sie wychladzaja. Jakby jakis paratacz zrobil "syfon" na rurze - troche w dol troche w gore, to tam by sie woda zbierala i faktycznie zamarzala. Mozna zrobic test po ulozeniu rury - nalac litr wody do jakiegos zlewu w domu. Jak ten litr po pewym czasie wyplynie na koncu to jest OK.
Jednak nie jest to wielkość krytyczna .W rurze kanalizacyjnej jest ciepło i nie jest wypełniona wodą .
Często wyjście z budynku widuję na głębokości 0,5 m
Co jednak nie zmienia faktu, że wuko Warszawa dobrze oczyszczone ścieki nie śmierdzą, chociaż mogą mieć zapach, i nie są mętne. ściągaj i porównuj udokumentowane wyniki oczyszczania. Wiem, że niektóre firmy udostępniają nawet pełne wyniki badań z certyfikatu CE (nie tylko średnią końcową). Warto tam popatrzeć, co się dzieje przy braku prądu albo dopływie większej ilości ścieków.w mojej miejscowości zakładana jest kanalizacja. Stąd pytanie: Jak głęboko i z jakim spadkiem powinna być wkopana rura kanalizacyjna aby woda w rurze nie zamarzała? Od domu do głównego przyłącza jest ok. 35m a grunt podczas zimy zamarza na ok.1m.
rozwiązanie
Oczywiście, jeśli oczyszczalnia składa się z dwóch zbiorników (o ściśle określonych pojemnościach jak się domyślam), zastosowałbym dodatkowy na wodę, która przeszła już całkowicie proces oczyszczania. Co do przelewania wody, dlatego napisałem, że chcę mieć możliwość jedynie okresowego "wyłapywania" wody do końcowego zbiornika z deszczu (jakby do podlewania nie wystarczało z kąpania - po przejściu przez oczyszczalnie), a na ogół rynny skierowane byłyby standardowo na podwórko.
Czy mógłbyś polecić do tego konkretnie zastosowania oczyszczalnie konkretnych producentów? Czy ostatni zbiornik lepiej zastosować betonowy, czy plastikowy? Domyślam się, że plastik może mieć problem z wysadzaniem zbiornika kiedy pusty lub napełniony w niewielkim stopniu, a poziom wód gruntowych wysoki - na wiosnę, natomiast beton ze szczelnością? Czy są jeszcze jakieś inne przeciwwskazania/zalecenia do stosowania zbiorników z konkretnych materiałów?
Nie nastawialbym sie za bardzo na podlewanie trawnika tym co wyplywa z tej oczyszczalni. A juz na pewno potrzebowalbys 3 zbiornika, który by zbierał wode wyplywajaca z oczyszczalni, prawie na pewno nie moglbys sobie bezkarnie wypompowac wody z 2 stopnia oczyszczania. Tam sa czesto jakies recylkujace sciekow itd. Nie mozna pozbawic zyzjacych tam bakterii jedzonka.
Z tego samego powodu nie powinno sie mieszac ściekow razem z deszczowka. Jesli bardzo chcesz, to jak poprzednio: 3 zbiornik do ktorego splywa woda z oczyszczalni oraz deszczowka, z tym zastrzezeniem, ze przy duuuzych opadach deszczowka nie przeleje sie z powrotem do oczyszczalni.
Proszę o informację, czy ktoś już z takim "systemem" miał do czynienia i czy zdaje egzamin, ew. będę wdzięczny za wszelkie sugestie w kierunku rodzaju oczyszczalni itp... Bo w temacie oczyszczalni na razie jestem zielony.



